Jak sprawić by gospodarstwo rolne przynosiło zyski?

 

Jakiś czas temu podjęliśmy z mężem decyzję, że chcemy mieszkać na wsi. Dajemy sobie trochę miesięcy by sprawdzić jak będzie nam się tam żyło. Mieliśmy oszczędności na początek i dom po mojej babci. Ja mając wolny zawód nie miałam problemu by zmienić miejsce zamieszkania. Po jakimś czasie nasze gospodarstwo zaczęło rosnąć.

Nowoczesne gospodarstwo z ładowaczem czołowym na czele

ładowacz czołowyNajpierw mieliśmy jedną krowę, kilka owiec i kur. Po jakimś czasie mój mąż dokupił jeszcze trochę owiec. Przyszedł czas, gdy usłyszałam, że przydałby się nam ładowacz czołowy. To był moment, gdy widziałam, że mojemu mężowi rolnictwo się spodobało. Ładowacz czołowy to część ciągnika potrzebna do załadunku, rozładunku i przewożenia różnych materiałów. W naszym wypadku, zauważyłam, że związanych z owcami. Mąż potwierdził, że ładowacza potrzebuje by wykarmić stado, chciał je powiększyć do pięciuset sztuk. Musiałam zaufać mężowi, że wie co robi. Właściwie to nie mieliśmy alternatywy, oprócz powrotu do miasta. Ale skoro kupiliśmy niedawno używany ciągnik, to czemu nie dokupić jeszcze np. łyżki. Te wszystkie części mogliśmy później sprzedać, więc pieniądze mnie nie martwiły. A ładowacz czołowy miał sens. Owce trzeba było żywić, a transport sianokiszonki, w belach, bez takiego sprzętu jest niewykonalny. Dzięki łyżce, zimą mogliśmy odśnieżać posesję. teraz sprzęt pożyczaliśmy. Poczytałam trochę o ładowaczu i miał mnóstwo zastosowań. Jeśli chcieliśmy się rozwijać to to była dobra inwestycja. Znalazłam na razie w Internecie używany ładowacz. Na próbę, a później mieliśmy ewentualnie myśleć o nowym.

Po roku okazało się, że inwestycja z owcami była trafiona. Nie mieliśmy w naszym rejonie konkurencji i to powodowało, że nie było problemu ze zbytem. Mojemu mężowi praca ze zwierzętami dawała wiele radości i tak jest do tej pory. I ja lubię miedzy jednym a drugim pisaniem złapać kontakt z matką naturą.